Wywiady oraz audycje radiowe
Komentarz w Dziennik Superstacja - 5 sierpnia 2010.
2010-08-05_17_15_superstacja_dziennik_superstacja_4969556.wmv
Komentarz tygodnia dla Radia eR - 9 stycznia 2010.
Komentarz tygodnia dla Radia eR - 1 sierpnia 2009.
Komentarz tygodnia dla Radia eR - 8 sierpnia 2009.
Komentarz tygodnia dla Radia eR - 5 września 2009.
Wywiad dla samorządu studentów Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji ze stycznia 2011 roku.
Nie boi się Pani, że ta kariera za szybko się zaczęła?
Rzeczywiście, moja kariera polityczna była bardzo szybka. Gdy startowałam do Rady Miasta, dostałam dziesiąte miejsce na liście z LSM i generalnie nie byłam takim pewniakiem do wyborczego sukcesu, bo zwykle dostają się osoby z pierwszej piątki. Przedstawiłam krótki program, tego co chciałabym zrobić dla miasta i dzielnicy. Moim znajomym i sąsiadom spodobało się to i zaufali mi, wybierając mnie na radną. Kiedyś jako radna, dzisiaj jako parlamentarzystka, czuję dużą odpowiedzialność jaka na mnie spoczywa. Czy się boję, że to co się szybko zaczęło może się szybko skończyć? Uważam, że funkcję, którą sprawuję oceniają wyborcy na podstawie moich działań, dokonań. W ostatnich wyborach zaufano mi, w tegorocznych także będę się starać, by pozyskać kolejne głosy. Jeśli znów dostanę zaufanie wyborców, to będę ten mandat sprawować tak samo rzetelnie jak to robię w tej kadencji.
Czy w chwilach słabości marzy Pani o tym by wrócić do „Warty”?
Jest takie powiedzenie, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Praca w „Warcie” nauczyła mnie przede wszystkim odpowiedzialności i docenienia wartości pieniądza. Dzięki pracy w „Warcie” mogłam zarobić na swój pierwszy samochód, co bardzo doceniam. W dalszym ciągu mam przyjaciół z „Warty”, z którymi się spotykam i często smsuję. Myślę, że do „Warty” już nie wrócę. Zawsze marzyłam o tym by założyć własną firmę. Już jako przewodnicząca „klubu dyskusyjnego” na UMCS-ie zapraszałam na spotkania przedsiębiorców, którzy mówili o tym jak zarobić pierwszy milion, jak założyć firmę. Myślę, że dla mnie jako ekonomistki byłoby to ciekawe wyzwanie, stworzyć coś od podstaw. Może nie od razu w dużym biznesie, ale od czegoś trzeba zacząć.
Jak Pani ocenia przedsięwzięcia Janusza Palikota, to tak odnośnie tego pierwszego miliona?
Jeśli chodzi o Ruch Poparcia, to nie wróże Januszowi sukcesu w postaci wejścia do Parlamentu.
Uważam i zawsze uważałam Janusza za dobrego organizatora, osobę, która potrafi dążyć do postawionych sobie celów. Nie zgadzałam się z jego sposobem prowadzenia Platformy tutaj na Lubelszczyźnie, ale to już jest inna kwestia. Okazuje się, że trudno w dzisiejszych czasach tworzyć partię od podstaw, zwłaszcza robiąc to w pojedynkę. Janusz Palikot nie jest wstanie sam zbudować struktur partyjnych w całej Polsce. Większą karierę wróżę PJN czyli pani Kluzik-Rostkowskiej, która potrafiła wyciągnąć z PiS-u piętnastu posłów i stworzyć klub poselski. To jest piętnaście osób z różnych województw, które na pewno mają większą szanse na stworzenie struktur partyjnych niż Janusz Palikot działając samemu.
Czy uważa Pani, że wprowadzone niedawno parytety, utrudnią działalność struktur partyjnych?
Jestem przeciwniczką parytetów, ponieważ uważam, że idąc do lekarza, idziemy do specjalisty. Nie pytamy w rejestracji czy to jest kobieta czy mężczyzna. Samo umieszczenie kobiet na listach wyborczych nie jest też gwarancją na to, że jakaś kobieta z tej listy dostanie się do parlamentu. Na pewno teraz przed niektórymi partiami czy województwami stoi to zadanie wyszukania tych 35% zarówno kobiet jak i mężczyzn, bo ani jednych ani drugich nie może być mniej na liście. Niektóre województwa, takie jak na przykład Podlaskie, nie mają żadnej przedstawicielki w parlamencie, tylko samych przedstawicieli. Parytety nie zmieniają faktu, że obywatele w wyborach mogą uznać, że ci posłowie którzy byli do tej pory reprezentowali ich godnie i wybiorą ich jeszcze raz.
W zeszłym roku, wspólnie z radnymi, Bożeną Lisowską i Martą Wcisło, założyła Pani Centrum Interwencji Obywatelskiej. Na czym polega jego praca?
Zawsze prowadziłam i prowadzę w każdy poniedziałek dyżury poselskie. Interweniowałam już w wielu, naprawdę różnych sprawach. Czasem ludzie mają problem w jakimś urzędzie, czy z jakimś pismem, czy z wieloma innymi jeszcze sprawami. Wspólnie z Martą i Bożeną, jesteśmy przedstawicielkami władzy na trzech różnych szczeblach. Marta w mieście, Bożena w województwie i ja w parlamencie. Założyłyśmy CIO, abyśmy mogły szybciej niż do tej pory interweniować w sprawach mieszkańców Lublina i Lubelszczyzny. W CIO zatrudniłyśmy również radców prawnych, którzy także służą swoją pomocą mieszkańcom. Dyżury w CIO mamy w każdą środę od 14 do 16, można do nas przyjść z każdą sprawą i w miarę możliwości jakie posiadamy, na pewno pomożemy.
Gdyby zadzwonił do Pani Donald Tusk i zaproponował miejsce w ławach rządowych, tekę którego ministra objęłaby Pani najchętniej?
Żadnego. Trzy lata jestem w parlamencie i wiem jak dużo czasu poświęcam mojej pracy, wiem jak trudno jest pogodzić pracę posła z byciem mamą. Moja córeczka ma 2 lata, a praca ministra zaczyna się o 8 i trwa do 23, od poniedziałku do niedzieli. Takiej pracy nie da się pogodzić z życiem rodzinnym, które jest dla mnie najważniejsze. Praca posła co innego, bo to jestem w stanie pogodzić.
Jak Pani czuje się, kiedy słyszy obwiniające oskarżenia ze strony opozycji pod adresem rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej?
Jest mi bardzo z tego powodu smutno, ponieważ pamiętam jak zadzwonił do mnie jeden z senatorów i powiedział, ze rozbił się prezydencki samolot. Myślałam, że to głupi żart, ale powiedział, żebym włączyła telewizor i i zobaczyła sama. Ja wtedy siadłam i po prostu zaczęłam płakać. Siedziałam dwa dni przed telewizorem i nie byłam wstanie w to uwierzyć. Dotarło do mnie wtedy, jak bardzo nie liczą się barwy polityczne. W swojej działalności, chociażby takiej jak krwiodawstwo, zawsze starałam się pokazać, że są sprawy w których po prostu jesteśmy ludźmi, bez względu na to, czy należymy do PO, PiSu, SLD czy PSL. Katastrofa smoleńska sprawiła, że bardzo szybko uszeregowałam sobie wszystkie priorytety w moim życiu. Nic nie można robić za wszelką cenę. Ostatnio mieliśmy debatę w sejmie, byłam sekretarzem posiedzenia i widziałam z bardzo bliska Jarosława Kaczyńskiego przemawiającego z mównicy i powiem, że nikt nawet największemu wrogowi takich rzeczy nie życzy. To co się wydarzyło to wielka tragedia, ale te słowa które padają z ust niektórych polityków świadczą o tym że ich wypowiedzi często nie są do końca przemyślane. My jako Polska musimy stawić temu co się stało czoła i takie zachowania na pewno w tym nie pomagają. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że zarówno Donald Tusk jak i cały rząd robią wszystko, żeby wyjaśnić przyczyny tej wielkiej tragedii. Czasu nie jesteśmy niestety w stanie cofnąć, ale musimy dążyć do tego, by ten raport który zakończy śledztwo był jak najbardziej obiektywny. Boli mnie tylko to, że niektórzy chcą na katastrofie smoleńskiej ugrać coś politycznie.
O czym marzy Magdalena Gąsior-Marek?
Marzę o tym, żeby moja córka i ja byłyśmy zdrowe, bo ostatnio trochę chorowałyśmy. Ogólnie marzę o tym, żeby być szczęśliwą, bo jest w życiu najważniejsze.
Rozmawiał: Grzegorz Wierzchowski
Wywiad dla tygodnika Nasze Miasto Lublin z 19 lutego 2010 roku.
Sprawami sportu zajmuje się pani od początku sprawowania mandatu poselskiego. Od kiedy trwają prace nad nową ustawą o sporcie?
Na początku listopada 2009 roku została powołana podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego i projektu ustaw o sporcie.
Oba projekty ustawy o sporcie, zarówno rządowy jak poselski, zmierzają do wprowadzenia takich uregulowań prawnych, które w przejrzysty sposób ujednolicą i uporządkują szeroko pojętą działalność sportową. Po co zatem dwa projekty?
Oba projekty nieco się różnią. Nasza podkomisja rozpatrzyła oba i wypracowała kompromisowe rozwiązanie, które przysłuży się działalności sportowej w Polsce.
Który projekt jest pani bliższy?
Projekt rządowy.
Co można zatem zarzucić projektowi poselskiemu?
Wątpliwości co do równego traktowania podmiotów może budzić nadmierna regulacja zagadnień dotyczących interdyscyplinarnego stowarzyszenia sportowego oraz ustawowe regulowanie konieczności przynależności do z góry określonej organizacji. Według mnie korzystniejsze jest rozwiązanie przewidywane w projekcie rządowym, który zakłada, że ustawa o sporcie będzie odrębnie regulować jedynie funkcjonowanie polskich związków sportowych, jako podmiotów o szczególnej roli w strukturze organizacyjnej sportu. Pozostałe stowarzyszenia powinny natomiast funkcjonować na zasadach ogólnych, określonych w ustawie z 7 kwietnia 1989 roku Prawo o stowarzyszeniach. Wątpliwoci budzą również przepisy art. 4, w którym projektodawca uregulował kwestie wsparcia rozwoju sportu przez organy administracji rządowej m.in. ministra sportu i ministra zdrowia. Większość zadań w obszarach związanych z rozwojem kultury fizycznej i sportu jest na razie jedynie dofinansowywana z budżetu państwa, nie zaś finansowana w całości. Formuła całościowego finansowania z budżetu państwa wszystkich zadań z zakresu sportu, w tym programów wsparcia medycznego w sporcie, jest po prostu niemożliwa do zrealizowania. Negatywnie oceniam także propozycję zawartą w art. 5 projektu ustawy, zgodnie z którym minister spraw wewnętrznych ma finansować "funkcjonowanie klubów sportowych w podległych sobie jednostkach" oraz określać programy obowiązkowych zajęć sportowych w "jednostkach przez siebie nadzorowanych". Korzystniejsze rozwiązanie zawiera rządowy projekt, w którym zagadnienia kultury fizycznej realizowane w służbach resortu spraw wewnętrznych i administracji, przeniesiono do ustaw pragmatycznych.
Co nowego wprowadza rządowy projekt ustawy o sporcie?
Przewiduje on umocnienie pozycji klubów sportowych, m.in. poprzez możliwość finansowania działalności przez samorządy. Do tej pory nie było takiej możliwości. Zgodnie z projektem samorządy będą mogłby być udziałowcami klubów. Inna sfera zmian to działalność związków sportowych. W projekcie rządowym pozostawiono im nadrzędną pozycję w strukturze organizacyjnej sportu. Przyjęto przy tym zasadę, że na terenie kraju może być tylko jedna federacja zajmująca się daną dyscypliną. Jest to podstawowa zasada tak zwanego europejskiego modelu sportu. W jej myśl, związek sam wyznacza sportowe i organizacyjne reguły w danym sporcie oraz zapewnia ich przestrzeganie poprzez prowadzenie współzawodnictwa sportowego i nadzór nad nim. Ponadto związek sportowy musi być zrzeszony w międzynarodowej organizacji należącej do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego lub przez MKOl uznawanej. Zależy nam na tym, by związki sportowe działały demokratycznie i transparentnie. Mają to zapewnić nowe przepisy, które zakładają między innymi: kadencyjność władz (przy jednoczesnym ograniczeniu w pełnieniu funkcji prezesa zarządu związku do dwóch kolejno po sobie następujących kadencji). Wprowadzony zostanie także obowiązek corocznego rozpatrywania przez walne zgromadzenie członków sporządzonego przez zarząd sprawozdawania z działalności zarządu oraz sprawozdania finansowego ocenionego przez biegłego rewidenta.
Dużo emocji wzbudzają zmiany dotyczące klubów sportowych.
Rezygnujemy ze sztucznej formy klubu działającego jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą. Klub sportowy powinien mieć charakter korporacyjny i funkcjonować jako osoba prawna. Wzmacnia to pozycję klubu sportowego, między innymi poprzez możliwości dofinansowania zadań zlecanych klubom sportowym przez jednostki samorządu terytorialnego.
Czy zgłosiła pani swoje poprawki do ustawy?
Tak. Jedna z pierwszych poprawek, które zgłosiła, dotyczyła tego, aby na członków zarządów Polskich Związków Sportowych mogły być wybierane jedynie osoby niekarane. Celem tej poprawki jest wprowadzenie zasady transparentności. Naczelne stanowiska w związkach sportowych powinny zajmować osoby uczciwe.
W jaki inny sposób nowa ustawa o sporcie ma zapobiegać nieprawidłowościom i przestępstwom?
W rządowym projekcie ustawy o sporcie proponuje się przede wszystkim dodanie nowego rodziału w kodeksie karnym: Przestępstwa przeciwko zasadom rywalizacji sportowej. Jednym z naczelnych zadań ministra sportu jest walka o czystość sportu. W projekcie przyjęto zatem nowe rozwiązanie dotyczące zwalczania zabronionego dopingu. Polska jest sygnatariuszem międzynarodowej konwencji, sporządzonej w Paryżu 19 paźdzernika 2005 r., o zwalczaniu dopingu. Wszystkie przepisy projektowanej ustawy są zgodne z postanowieniami tej konwencji.
Dziękuję za rozmowę.
Wywiad dla magazynu Dlaczego? z 28 listopada 2008 roku.
Była Pani najmłodszą radną w radzie miejskiej Lublina. Co skłoniło Panią do tego, żeby w tak młodym wieku zająć się polityką i jak wspomina Pani początki kariery?
W roku 2005 usłyszałam o programie Platformy Obywatelskiej Wiele poruszanych tam kwestii, tak mnie zafascynowało, że postanowiłam wybrać się do siedziby Platformy. Spotkałam tam wiele znajomych twarzy ze studiów i wstąpiłam do partii. Założyłam Studencki Klub Dyskusyjny UMCS. Zapraszałam znane osoby i prowadziłam z nimi debaty na temat biznesu, życia politycznego i bieżącej sytuacji w kraju. Wtedy zaczęły kształtować się moje poglądy. Tam zdecydowałam się na serio zająć polityką. Najpierw w roku 2006 wystartowałam w wyborach samorządowych z ostatniego miejsca na liście PO i weszłam do Rady Miasta Lublin. Radni docenili moją osobę i wybrali na przewodniczącą Komisji Budżetowo-ekonomicznej
Co chciała Pani osiągnąć jako polityk? Czy czuje Pani, że młodzi posłowie mają realny wpływ na państwo? Ciekawi mnie, czy na przykład są traktowani przez bardziej doświadczonych kolegów z sejmu jak partnerzy.
Tak jak deklarowałam w swoim programie wyborczym zrobię wszystko, aby ludzie nie wyjeżdżali z Lubelszczyzny. Ten region musi być bogaty i przyjazny dla jego mieszkańców.
Jestem członkiem komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Wpływają do Niej wnioski wstępne o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej. Mam nadzieję, że w tej kadencji ta komisja nie będzie miała dużo pracy.
Wchodzę także w skład komisji Unii Europejskiej zajmującej sie sprawami związanymi z członkostwem Polski w Unii Europejskiej. Komisja zajmuję się projektami umów międzynarodowych, których stroną ma być Unia Europejska. Województwo nasze jest obecnie wschodnią granicą UE. Daje, więc to możliwość uwzględnienia w tych umowach interesów Lubelszczyzny. Opiniuje ona także kandydatury na stanowiska w organach Unii Europejskiej. Zrobię wszystko, aby Lubelszczyzna miała tam przedstawicieli.
Chce na wzór europosłów z Lubelszczyzny zgromadzić naszych parlamentarzystów w zespół działający na rzecz naszego regionu. Powinniśmy spotykać się co jakiś czas, ustalać plan działania i rozliczać się z tego co każdy z nas zrobił dla regionu. W oparciu o swoje lubelskie biuro oraz regionalne filie biura wprowadzę tzw. "sprawę dla posła" na wzór programu telewizyjnego "Sprawa dla reportera" Elżbiety Jaworowicz. Obywatele którzy zgłoszą do mnie ważną i bulwersującą sprawę mogą liczyć na pomoc moją a przede wszystkim licznej grupy wolontariuszy którzy pomogą mi w sprawowaniu mandatu. Znajdują się wsród nich naukowcy, menadżerowie, samorządowcy, społecznicy, studenci w sposób profesjonalny zajmą się oni takimi problemami, dokonają analizy ze wszystkich stron i pomogą rozwiązać problem. To czy młodzi posłowie będę traktowani jak partnerzy zależy od nich samych. Jest to kwestia nie wieku, lecz osobowości skuteczności działania i siły argumentów, którymi dysponują. To samo dotyczy realnego wpływu na państwo.
Czy fakt, że w polityce zaczęła Pani działać jako studentka, wpłynął na to, że akurat tę grupę miała Pani szczególnie na uwadze w swojej pracy? A może w ogóle nie miało to znaczenia.
Tak samo będę traktować oraz zajmować się sprawami młodzieży czy studentów jak problemami dotyczącego całego regionu
Na forach internetowych kilka razy natrafiłam na opinię, że młody poseł na pewno sobie w Sejmie nie poradzi. Co Pani zdaniem jest najtrudniejszego dla młodych polityków? Czy przypomina Pani sobie coś, co na początku kariery było dla Pani dużym wyzwaniem?
Tak jak już wspomniałam nie ważny jest wiek czy płeć, lecz skuteczność działania oraz czyny danej osoby. Kancelaria sejmu funkcjonuje bardzo sprawnie. Mam przygotowane wszystko, co jest nam niezbędne do pracy. Szczególnie jest to ważne dla nas, nowych posłów. Chętnie
i z życzliwością udzielano nam niezbędnych informacji. Pomoc oraz dobrą radę również otrzymujemy od naszych starszych kolegów i koleżanek, którzy kolejną kadencję są
w Sejmie. Największym wyzwaniem będąc radną Rady Miasta Lublin było objęcie stanowiska przewodniczącej Komisji Budżetowo-Ekonomicznej.
Czy miała Pani momenty, w których chciała Pani zrezygnować z polityki, lub wątpiła w to, że decyzja o wybraniu takiej kariery była słuszna?
Do tej pory nie żałowałam decyzji o wstąpieniu do polityki.
Co jest najprzyjemniejszego w pracy polityka, a co najtrudniejszego?
Najprzyjemniejszy jest fakt, iż mogę wpływać na rzeczywistość i Lubelszczyznę, natomiast najtrudniejsze jest poczucie odpowiedzialności, jakie ponoszę w stosunku do moich wyborców, którzy zaufali mi podczas wyborów.
Rozmawiała: Dorota Aniserowicz
Wywiad dla tygodnika Nasze Miasto Lublin
Została pani przewodniczącą zespołu parlamentarnego Krewniacy Club Sejm. Po co powstał ten zespół?
Celem zespołu jest propagowanie i popularyzowanie wśród społeczeństwa idei honorowego krwiodawstwa i oraz dawstwa organów.
Ilu posłów skupia ten klub i z jakich są oni opcji politycznych?
W chwili powstania do zespołu zapisało się 30 posłów. W gabinecie Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego spotkali się przedstawiciele wszystkich partii politycznych reprezentowanych w parlamencie, oraz gwiazdy promujące ideę krwiodawstwa i transplantologii, jak Radosław Pazura. Nasze działania są zupełnie apolityczne.
Czy ograniczą się one tylko do parlamentu?
Nie. Chcemy dotrzeć do każdego Polaka. Jeszcze przed utworzeniem zespołu rozpoczęłam zbieranie podpisów wśród posłów tzw. oświadczeniem woli, popierającym oddawanie swoich organów do transplantacji. Zespół bierze sobie za cel edukację całego społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży oraz opracowanie projektów ustaw dotyczących problematyki związanej z transplantologią i krwiodawstwem.
Podobno wykorzystujecie w tym zbożnym celu też ambonę?
Może nie dosłownie, ale skorzystaliśmy ostatnio z uprzejmości księdza proboszcza Jana Kiełbasy i mszy św. w Niedrzwicy Kościelnej. Poza tym niedługo ruszy w Polskę specjalny ambulans im. Jana Pawła II z pięcioma urządzeniami do pobierania krwi. Dotrze on w każdy zakątek i umożliwi chętnym wzięcie udziału w tym przedsięwzięciu.
Czy nie moglibyście trochę rozszerzyć profilu działania, bo tyle jest potrzeb w służbie zdrowia?
Cele działania ruchu Krewniacy Club to nie tylko propagowanie i popularyzowanie idei honorowego krwiodawstwa oraz transplantacji. To także edukacja społeczeństwa ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży i szeroko rozumiana ochrona zdrowia, działalność w dziedzinie opieki społecznej, kultury fizycznej i sportu, turystyki i wypoczynki, ochrony przyrody i ochrony środowiska. Już myślimy o wspólnej akcji badań antyrakowych piersi i szyjki macicy. Jesteśmy gotowi do wszelkich działań, byle były zgodne z trzema zasadami: apolitycznością, non- profit i humanitaryzmem.
Wywiad dla magazynu Alternatywa z 20 stycznia 2008 roku.
Dlaczego Pani zdaniem studenci nie chcą studiować, a potem zostać w Lublinie?
Nie interpretowałabym tak jednoznacznie danych uzyskanych w tych badaniach. Żyjemy w społeczeństwie coraz bardziej mobilnym, w którym ludzie pragną realizować swoje marzenia i ambicję, tam gdzie mogą to w danym okresie życia zrobić najskuteczniej. Dlatego zawsze ktoś będzie chciał wyjechać ale zwracam uwagę, że jak wynika z przesłanych danych jest to mniejszość. A wracając do pytań. Sadzę, że w Lublinie nie ma jeszcze wystarczającej liczby kierunków, których ukończenie gwarantuje zdobycie wiedzy dającej największe szanse na atrakcyjną pracę. Lublin też nie daję w obecnej chwili możliwości odpowiedniego zatrudnienia kończących studia absolwentów.
Dlaczego Lublin nie przyciąga młodych ludzi?
Niestety panuje przekonanie, że Lublin nie jest miastem, w którym studenci mogą zdobyć świetne wykształcenie, gdzie kwitnie wspaniałe życie studenckie, gdzie można nawiązać kontakty na przyszłość, gdzie można pracując utrzymać się. Ja po latach studiów uważam, że to tylko krzywdząca dla naszego miasta opinia.
Jaki jest Pani pomysł na zmianę tej sytuacji?
Trzeba bardziej promować nasze studenckie środowisko, bo naprawdę jest tego warte !Trzeba położyć główny nacisk na praktyczny i dostosowany do wymagań współczesnej rzeczywistości społecznej aspekt zdobywanego wykształcenia. Trzeba zdecydowanie zwiększyć ilość kontaktów międzynarodowych i w pełni wciągnąć studencki Lublin do globalnej wioski jaką jest współczesny świat. Posłowie i władze samorządowe muszą wykazać się skutecznością i ściągnąć do nas atrakcyjnych inwestorów. Wtedy bardzo szybko zdobędziemy renomę prestiżowego ośrodka naukowego i miasta, w którym chce się studiować i pracować.
Rozmawiał: Dariusz Kononowicz
Wywiad dla tygodnika Polityka z 10 listopada 2007 roku.
Jak weszła Pani na drogę polityczną? Czy były jakieś szczególne osoby, z którymi Pani współpracowała (np. posłowie) i wprowadzili w świat polityki? W dwóch zdaniach proszę odpowiedzieć dlaczego zdecydowała się Pani na start z logo PO?
W roku 2005 usłyszałam o programie Platformy Obywatelskiej. Wiele poruszanych tam kwestii, tak mnie zafascynowało, że postanowiłam wybrać się do siedziby Platformy. Spotkałam tam wiele znajomych twarzy ze studiów i wstąpiłam do partii. Założyłam Studencki Klub Dyskusyjny UMCS. Zapraszałam znane osoby
i prowadziłam z nimi debaty na temat biznesu, życia politycznego i bieżącej sytuacji w kraju. Wtedy zaczęły kształtować się moje poglądy. Tam zdecydowałam się na serio zająć polityką. Najpierw w roku 2006 wystartowałam w wyborach samorządowych z ostatniego miejsca na liście PO i weszłam do Rady Miasta Lublin. Bardzo pomogli mi lubelscy samorządowcy Platformy: Jacek Sobczak, Dariusz Piątek, Piotr Więckowski.
Interesuje mnie również Pani droga naukowa. Jakie i gdzie studia pani skończyła? Jakieś szczególe osiągnięcia w tej dziedzinie, którymi może się Pani pochwalić? Obecność w samorządzie studenckim itp.
Studia wyższeukończyłam na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie z wynikiem dobry plus, specjalizacja bankowość. Na pierwszym roku byłam członkinią Koła Naukowego Ekonomistów. Tak jak wyżej wspomniałam, założyłam Studencki Klub Dyskusyjny UMCS i byłam jego przewodniczącą. Na II roku zdecydowałam, że będę zarabiała na siebie i udało mi się pogodzić studia dzienne z pracą zawodową. Nie mam teraz ambicji naukowych, może kiedyś.
Motyw przewodni Pani kampanii wyborczej? W jakich komisjach sejmowych będzie Pani pracować? Czy ma Pani jakieś pomysły na projekty ustaw, na zaistnienie w klubie parlamentarnym, w Sejmie? Jak wrażenie po pierwszym posiedzeniu Sejmu?
Motywem przewodnim mojej kampanii było dobro mieszkańców Lubelszczyzny. Ten region musi przestać być wreszcie określany mianem Polski C. Temu chce poświecić swoją prace w komisjach infrastruktury, sportu. Ważne jest wykorzystanie szansy jaką daje Euro 2012. Nasz region leży przecież przy granicy z Ukrainą, gdzie też będą odbywały się mecze piłkarskie. Najkrótsza droga z Warszawy do Lwowa wiedzie przez Lublin.
Hasła w kampanii miałam dwa Jedyna z Lublina, bo na skutek uwarunkowań politycznych byłam jedyną radną lubelską na liście poselskiej. Drugie hasło Nie chcesz kaczora głosuj na Gąsiora było skierowane do ludzi młodych i był to strzał w dziesiątkę. Wśród ponad 16 tysięcy głosów, które otrzymałam startując z 8 pozycji bardzo wiele należało do młodzieży. Spotkałam się z niezliczonymi wyrazami poparcia i sympatii młodych ludzi przekazywanymi w rozmowach, mailach, sms-ach.
Jestem osobą pracowitą, więc zamierzam aktywnie włączyć się w prace sejmu. Moim wyborcom obiecałam, że będę dbała o sprawy Lubelszczyzny, rówieśnikom, że nie będą musieli wyjeżdżać za granicę w poszukiwaniu pracy. Wielu moich znajomych wyjechało do Warszawy. Ja chcę pozostać w Lublinie. Chce, aby te tematy były motywem przewodnim podejmowanych przeze mnie prac.
Pierwsze posiedzenie sejmu było dla mnie fascynujące. Złożenie przysięgi poselskiej to dla mnie ważny i podniosłym moment w moim życiu. Z zainteresowaniem obserwowałam wszystko co się wokół mnie działo. Kancelaria sejmu funkcjonuje bardzo sprawnie. Mam przygotowane wszystko, co jest nam niezbędne do pracy. Szczególnie jest to ważne dla nas, nowych posłów. Chętnie i z życzliwością udzielano nam niezbędnych informacji. Zdecydowałam się mieszkać w hotelu poselskim. Myślę, że tak będzie wygodniej i więcej czasu będę mogła poświęcić na pracę. Poznałam już kilku moich rówieśników. Siedzę obok z młodszym ode mnie o rok Cezarym Tomczykiem z Sieradza, który ma 23 lata.
Czy podwójne nazwisko świadczy o tym, że jest Pani mężatką? Jakie ma pani pozapolityczne pasje? Gdzie spędza wolny czas?
Jestem mężatką, wyszłam za mąż w tym roku w kwietniu. Mój mąż Ernest bardzo pomógł mi w czasie kampanii. Dla męża moja nowa rola to też wielkie wyzwanie. Zawsze mogę na niego liczyć. Kiedy tylko będzie to możliwe, będę wracała do Lublina, do środowiska dla którego chce jak najwięcej zrobić w ciągu najbliższych 4 lat. W wolnych chwilach chętnie z mężem i przyjaciółmi robimy rowerowe wycieczki za miasto. Pozwala to na zrelaksowanie się i miłe spędzenie czasu. Bardzo lubię sporty ekstremalne, lubię chodzić w góry, w przyszłości chciałabym skoczyć ze spadochronem,jak również ukończyć kurs i posiadać uprawnienia pilota.
Rozmawiała: Anna Dąbrowska
Wywiad dla tygodnika Nasze Miasto Lublin.
W której poselskiej ławie Pani zasiadła?
Siedzę w przedostatnim rzędzie z młodszym ode mnie o rok Cezarym Tomczykiem z Sieradza. Jesteśmy najmłodszą poselską parą: ja 24 lata, on 23. Ale jest jeszcze ktoś młodszy od nas: Tusk, ale nie z tych Tusków, Łukasz Tusk, poseł w wieku 22 lat.
Zapewne zazdrośnie patrzy pani na najniższe rzędy sejmowej Sali, gdzie siedzą polityczne tuzy.
Tłumaczę to sobie tak: moje obecne miejsce na koronie to przejściowe fotele dla politycznych talentów, które teraz muszą się sprawdzić.
Kto występuje w roli sejmowej niani i opiekunki młodej posłanki z Lublina?
Nie mam niani. Staramy się trzymać z innymi posłami – debiutantami z Lubelszczyzny, czyli Mariuszem Gradem i Grześkiem Raniewiczem, a dobrym słowem zawsze służą Włodek Karpiński czy Staszek Żmijan.
Jakie komisje sejmowe wybrała do swojej działalności posłanka Gąsior?
Kultury fizycznej, infrastruktury i jako rezerwową skarbu państwa.
Jak teraz będzie wyglądało nowe życie aktywnej, młodej kobiety, żony?
Będę jeździła do Warszawy samochodem, spała w sejmowym hotelu, gdzie mam już swój pokój, i kiedy tylko będzie to możliwe wracała do męża, do Lublina, do środowiska, dla którego chcę jak najwięcej zrobić w ciągu najbliższych 4 lat.
Nagła zmiana miejsc na sejmowe ławy to także inne awanse.
Awanse i więcej obowiązków: jako poseł weszłam do rady krajowej PO i w tę sobotę mam już pierwsze spotkanie rady w Warszawie. Będę też członkiem Rady Regionu PO.
Na spotkaniu po oficjalnym podaniu przez PKW wyników wyborczych pani zwolennicy wznosili okrzyki: Magda na ministra, Magda na prezydenta Lublina.
Jestem bardzo wdzięczna za zaufanie, jakim się mnie obdarzają, ale to melodia przyszłości. Jest wiele bardziej doświadczonych ode mnie osób, które mogą sprawować takie funkcje ja teraz będę starała się jak najlepiej pracować w Sejmie, aby godnie reprezentować tam Lublin.
Wywiad dla Kuriera Lubelskiego z 2 listopada 2007.
Co czuje debiutantka w życiu parlamentarnym?
Jestem zaintrygowana i zaciekawiona. Na pewno będę musiała bardzo dużo pracować i uczyć się. Ciekawi mnie jak będzie wyglądał dzień parlamentarzysty w Sejmie. Sądzę, że będzie bardzo pracowity, wypełniony pracą w komisjach nad tworzeniem projektów ustaw, przygotowywaniem interpelacji i zapytań poselskich. Nie opuściłam żadnego posiedzenia rady czy komisji pracując w samorządzie Lublina i postaram się zachować te przyzwyczajenia również w pracy parlamentarnej.
Czy ma Pani tremę przed wejściem w życie parlamentarne? Jeśli tak to jak się ona objawia?
Mam małą tremę aczkolwiek czuje poczucie odpowiedzialności wobec wyborców i wielką radość, że będę pracowała z tak wieloma wybitnymi politykami.
W piątek po raz pierwszy była Pani w gmachu parlamentu, który przez najbliższą kadencje będzie miejscem Pani pracy: co Panią zaskoczyło, a co wywołało (jeśli do tego doszło) rozczarowanie? Czy widziała Pani już swój pokój w hotelu sejmowym i jak go Pani ocenia?
Po raz pierwszy byłam w Sejmie. Na ekranie telewizji wszystko wydaje się większe bardziej monumentalne. W rzeczywistości to przestronny i funkcjonalny budynek. Mam nadzieję, że będzie dla mnie przyjazny.
Czy przeprowadziła Pani wywiad środowiskowy wśród kolegów posłów z dłuższym stażem parlamentarnym, aby być lepiej przygotowaną do poruszania się w przestrzeni Sejmu i meandrach jego funkcjonowania?
W sobotę rozpoczyna się w Sejmie szkolenie i tam na pewno dowiem się wszystkiego, co będzie mi potrzebne do skutecznego działania. Oczywiście, gdy będzie mi potrzebna pomoc liczę także na bardziej doświadczone koleżanki i kolegów.
Kiedy pani otworzy swoje biuro poselskie?
Uważam, że powinno powstać centrum parlamentarne, gdzie będą pracować wszyscy lubelscy posłowie Platformy i skąd będzie emanować determinacja naszej partii, aby jak najszybciej zmienić na lepsze nasz region. Jeśli tak się nie stanie niezwłocznie otworze własne biuro, aby służyć mieszkańcom Lubelszczyzny.
Rozmawiał: Artur Jurkowski
Pytania dot. integracji europejskiej zadane przez panią M. Karapudę.
Jakie elementy uznałaby Pani Poseł za najistotniejsze w aktualnej strategii europejskiej Platformy Obywatelskiej? Jakie są, zdaniem Platformy najważniejsze cele i wyzwaniaw obszarze polityki europejskiej? (np. wzmocnienie Partnerstwa Wschodniego Unii Europejskiej, polityka energetyczna itp.)?
Jednym z priorytetowych celów strategii europejskiej Platformy Obywatelskiej jest troska o bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji ds. Unii Europejskiej, której jestem członkinią również rozpatrywaliśmy informacje na temat stanu prawnego i faktycznego dotyczącego bezpieczeństwa energetycznego i wspólnej polityki energetycznej Unii Europejskiej. Platforma Obywatelska będzie dążyć do wynegocjowania korzystnych dla Polski porozumień unijnych w zakresie ochrony klimatu.Celem strategicznym jest wzmocnienie pozycji Polski w Unii Europejskiej. Realizacja projektu Partnerstwa Wschodniego między innymi poprzez dążenie do utworzenia strefy wolnego handlu. Następną ważną kwestią jest respektowanie przez Unię praw pracowniczych Polaków pracujących i mieszkających w państwach członkowskich Unii. Kolejny strategiczny cel to wprowadzenie Polski do sfery Euro. Oczywiście ważnym priorytetem jest również przygotowanie Polski do objęcia przewodnictwa w UE w 2011 roku.
Czy mogłaby Pani Poseł wskazać założenia programu europejskiego Platformy Obywatelskiej z realizacji, których partia zrezygnowała? Czy są takie elementy polityki europejskiej, które były istotne w latach ubiegłych a obecnie nie są już popierane?
Platforma Obywatelska nie zrezygnowała ze swoich założeń programowych. Mówmy o modyfikacji założeń w celu wypracowania kompromisowych rozwiązań służących dobru Polski i wzmocnieniu jej pozycji w UE.
We wrześniu 2003 r. Jan Maria Rokita z mównicy sejmowej ogłosił: „Nicea albo śmierć” natomiast w październiku 2007 r. Bronisław Komorowski stwierdził, iż walka o jeden z głównych elementów systemu z Nicei, kompromis z Joaniny to „walka o pietruszkę”. W jaki sposób Pani Poseł skomentowałaby te wypowiedzi?
Wypowiedź Pana Jana Marii Rokity pochodzi z okresu poprzedzającego nasze członkostwo w UE i myślę, że jej głównym celem była obrona pozycji Polski, podkreślenie jej siły oraz wyrażenie stosunku do rządu Premiera Milera. Wypowiedzenie tych słów miało swoje pozytywne konsekwencje w ustalaniu warunków na jakich Polska wchodziła do UE. Prowadzenie wspólnej polityki europejskiej to gotowość na kompromisy z obu stron. Nawet, gdyby przeszedł Kompromis z Joaniny to Polska, chcąc w przyszłości zahamować podjęcie decyzji, powołując się na Joaninę, musiałaby mieć przychylność państwa przewodzącego pracom UE.
Dlaczego Platforma Obywatelska zrezygnowała z hasła „Nicea albo śmierć”? Jakiesą najistotniejsze przyczyny zmiany stanowiska PO w sprawach europejskich? (szczególnie wobec zapisów Traktatu z Nicei, opowiedzenia się za zasadą opt-out w odniesieniu do Karty Praw Podstawowych itp.)?
Jak już wspomniałam powyżej, w budowaniu pozycji naszego państwa w UE konieczna jest gotowość do kompromisu. Twarde upieranie się przy stanowiskach, które i tak nie mają większego znaczenia, nie przynosi pozytywnych korzyści. Karta Praw Podstawowych nie wymusza na Polsce określonych uregulowań w sprawach takich jak np. eutanazja czy aborcja. Sprawy te regulują wewnętrzne przepisy krajowe. Zatem zapisy Karty Praw Podstawowych nie zagrażają suwerenności naszego kraju.
Czy można ustalić konkretną datę od kiedy Platforma Obywatelska odeszła od promowania hasła „Nicea albo śmierć” mówiącego o konieczności obrony korzystnych dla Polski zapisów Traktatu z Nicei? Jaki przedział czasowy można uznać za ten, w którym nastąpiła zmiana stanowiska partii w wyżej wymienionej kwestii? Czy w ogóle można dokładnie sprecyzować ten czas czy też modyfikacja programu partii to raczej efekt stopniowych, ewolucyjnych zmian?
Platforma Obywatelska nigdy nie odeszła od konieczności obrony korzystnych dla Polski zapisów. Jednak jeszcze raz podkreślam jeśli chcemy budować silną pozycję Polski w UE musimy być otwarci na kompromisy i przedstawiać twarde stanowiska w tych sytuacjach, które rzeczywiście mogą zaszkodzić Polsce. Promowanie hasła „Nicea albo śmierć” nie była tą sytuacją.
Czy, zdaniem Pani Poseł odejście od obrony zapisów Traktatu w Nicei przez Platformę Obywatelską było słuszne? Czy, być może należało podtrzymać twarde stanowisko w tej sprawie i nie rezygnować z obranej strategii?
Podtrzymywanie twardego stanowiska jest nieefektywne. Naszym celem jest współpraca z innymi państwami. PiS przyjmowało twarde stanowiska i objęta przez nich taktyka prowadziła do rozłamów a nie pozytywnych rozwiązań dla Polski.
Który z polityków Platformy Obywatelskiej, zdaniem Pani Poseł przyczynił się w największym stopniu do zmiany głównych założeń polityki partii wobec integracji europejskiej?
Pragnę jeszcze raz podkreślić główne założenia polityki PO wobec integracji europejskiej nie zmieniły się. Nadal priorytetem jest wzmacnianie pozycji Polski w strukturach UE, realizacja projektu Partnerstwa Wschodniego, wejście do sfery Euro, troska o pakiet klimatyczny i bezpieczeństwo energetyczne Polski oraz wprowadzanie korzystnych dla Polski rozwiązań z zakresu polityki gospodarczej i rolnej. Jednym z polityków, który w największym stopniu przyczynił się do sukcesów PO w realizacji celów strategicznych wobec UE jest z całą pewnością Premier Donald Tusk i Minister Radosław Sikorski.
Czy, zdaniem Pani Poseł rezygnacja z czynnego życia politycznego Jana Marii Rokity, jednego z głównych zwolenników utrzymania zapisów Traktatu z Nicei miała związek ze zmianą stanowiska partii w kwestiach europejskich i porzuceniem idei obrony zapisów Traktatu z Nicei?
Uważam, że rezygnacja z czynnego życia politycznego Jana Marii Rokity była jego prywatną i dobrowolną decyzją, niekoniecznie związaną z aspektem politycznym.
Czy do faktu modyfikacji polityki europejskiej Platformy Obywatelskiej przyczyniły się wyłącznie czynniki merytoryczne czy też zaważyć mogła krytyka formułowana wobec Polski na forum międzynarodowym podkreślająca polską niechęć do kompromisu i upór w obronie własnego stanowiska itp.?
Platforma Obywatelska w formułowaniu celów i strategii zawsze opiera się na czynnikach merytorycznych. Oczywiście należało podjąć odpowiednie działania, aby zmienić wizerunek Polski jako państwa zamkniętego na kompromisowe rozwiązania.
Jak, zdaniem Pani Poseł na fakt zmiany podejścia Platformy Obywatelskiej do polityki europejskiej wpłynęły wydarzenia polityczne w kraju? (organizacja wyborów parlamentarnych, kampanie wyborcze, szczególnie w 2007 r., rywalizacja między partiami)? Czy okoliczności te miały znaczenie dla Platformy Obywatelskiej w przeformułowaniu jej strategii europejskiej?
Jak już wspomniałam powyżej przede wszystkim czynniki merytoryczne wywierają wpływ na stanowisko PO. W precyzowaniu celów politycznych opieramy się przede wszystkim na podejmowaniu decyzji dobrych dla Polski.
Czy rywalizacja na polskiej scenie politycznej z PiS wpłynęła, zdaniem Pani Poseł na modyfikację założeń polityki europejskiej Platformy Obywatelskiej? Przez długi czas PO prezentowało podobne stanowisko w wielu kwestiach jak PiS. Czy chęć zdystansowania się od poglądów partii opozycyjnej i pokazanie wyraźnych różnic programowych dzielących PO i PiS można uznać za czynnik sprzyjający zmianie w polityce europejskiej PO?
Po raz kolejny podkreślam, że postulaty merytoryczne i dobro Polski mają znaczenie w precyzowaniu założeń politycznych Platformy Obywatelskiej. Wytyczne dotyczące stosunku PO wobec UE nie opierały się nigdy na chęci zdystansowania się od poglądów partii opozycyjnej. Aby osiągnąć zmierzone cele dotyczące polityki europejskiej gotowili jesteśmy do wspólnych rozmów z PiS-em.
Chciałabym poznać stanowisko Pani Poseł w sprawie nowej wersji kompromisu z Joaniny czyli mechanizmu czasowego blokowania decyzji w Radzie przez „rozsądny czas” przyjętego w 2007 r. w trakcie debaty nad Traktatem Reformującym? Czy rozwiązanie o jakie Polska usilnie zabiegała jest godne by je popierać? Czy możliwość jego stosowania nie osłabi spójności Unii Europejskiej i nie spowoduje hamowania procesu decyzyjnego w UE?
Kompromis z Joaniny istnieje w prawie unijnym od 1994 roku, ale był zastosowany jedynie raz. Głównym celem zastosowania mechanizmu „rozsądny czas” nie jest blokowanie decyzji w Radzie, ale odwlekanie podjęcia ostatecznych orzeczeń celem wypracowania jak najbardziej kompromisowych rozwiązań. Należy pamiętać o tym, że brak ratyfikacji Traktatu z Lizbony spowodować może wstrzymanie przyjmowania nowych członków i ograniczenie liczby komisarzy. Dlatego konieczne jest wybieranie takich rozwiązań, które pozwolą dbać o interes Polski na arenie międzynarodowej.
W lipcu 2007 r. Bronisław Komorowski stwierdził, iż „Platforma ogromną większość zapisów Karty Praw Podstawowych uznaje za zdobycz nie tylko Europy, ale także jako swoiste dziedzictwo wielkiego ruchu Solidarności”. Z kolei premier Donald Tusk oświadczył, iż zgadza się na przyjęcie protokołu brytyjskiego z zasadą opt-out (ograniczającego stosowanie Karty Praw Podstawowych przez Polskę) ponieważ w innym wypadku mogłyby zaistnieć poważne trudności z ratyfikacją obecnego Traktatu lizbońskiego w Polsce na mocy, którego Karta obowiązuje. Czy zatem w tej kwestii decydują względy merytoryczne, programowe czy może wyłącznie lęk przed nieratyfikowaniem przez Polskę w/w Traktatu i w związku z tym niebezpieczeństwem wytworzenia antyeuropejskiego wizerunku Polski, jako kraju który stwarza problemy w Unii Europejskiej? Jakie jest więc faktyczne stanowisko Platformy Obywatelskiej wobec Karty Praw Podstawowych i jej obowiązywania w Polsce?
Eurosceptycy wyrażali obawy, że zgoda na Kartę Praw Podstawowych ograniczy naszą tożsamość narodową. Nic bardziej mylnego. Nadal będą obowiązywać wewnętrzne przepisy prawa Polskiego. Przyjęcie Karty Podstawowych Praw daje nam wiele korzyści chociażby wspomniane już zapisy w rozdziale „Solidarność”. PO prowadzi politykę proeuropejską, która nie zagraża suwerenności Polski.
Czy, zdaniem Pani Poseł, opowiedzenie się przez rząd Jarosława Kaczyńskiego za pierwiastkowym systemem podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej było słusznym posunięciem?
Opowiedzenie się przez Jarosława Kaczyńskiego za pierwiastkowym systemem podejmowania decyzji w Radzie UE było słuszną decyzją. Aczkolwiek okoliczności wyrażania i podjęcia tej decyzji oceniam niżej. Myślę, że jeszcze skuteczniejsze było by prowadzenie merytorycznych negocjacji. Donald Tusk udowodnił swoją gotowość do podejmowania wspólnych inicjatyw na rzecz budowania stabilnej sytuacji Polski w UE.
Jakie jest aktualne stanowisko Platformy Obywatelskiej w sprawie ordynacji do Parlamentu Europejskiego (dotyczące m.in: idei dwudniowych wyborów, możliwości głosowania przez pełnomocnika, wyznaczenia jednego okręgu wyborczego). Proponowane zmiany nie są łatwe do przeforsowania. Czy PO nadal popiera wprowadzenie wyżej wymienionych rozwiązań?
PO popiera możliwość przeprowadzenia wyborów dwudniowych oraz możliwość głosowania przez pełnomocnika. Drugi z postulatów pozwala osobom niepełnosprawnym i tym, które ukończyły 75 rok życia na oddanie swojego głosu.
Czy perspektywa obowiązywania waluty euro w Polsce od 2012 r. o jakiej mówiło już wielu polityków Platformy Obywatelskiej jest, zdaniem Pani Poseł realna?
Z jednej strony rok 2012 to cel niezwykle ambitny, ale możliwy do realizacji. Świadczy o tym obecna sytuacja w Polsce dotycząca między innymi poziomu inflacji w relacji z państwami UE.
Platforma Obywatelska mimo iż sytuuje się w centrum sceny politycznej i uważana jest za partię liberalną, posiada w swoim programie liczne odwołania do poglądów konserwatywnych światopoglądowo. W maju 2003 r. politycy Platformy Obywatelskiej podpisali Deklarację Krakowską, w której zobowiązali się do, m.in: obrony na forum Unii Europejskiej praw religii i rodziny, walki o pełne prawa dla polskiej tożsamości narodowej i kultury, również w Programie europejskim partii z 2004 r. znalazł się zapis o konieczności odwołania się do wartości chrześcijańskich w Traktacie Konstytucyjnym Unii Europejskiej. Jakie jest więc stanowisko Platformy Obywatelskiej wobec niewłączenia do Traktatu z Lizbony (Traktatu Reformującego UE) zapisów odnoszących się do europejskiej tradycji chrześcijańskiej? W jaki sposób można wyjaśnić fakt, iż PO zdecydowanie popiera ratyfikację przez Polskę Traktatu mimo, iż nie przyjęto jednego z istotnych dla partii postulatów?
Najistotniejszym postulatem przemawiającym za podpisaniem traktatu lizbońskiego jest możliwość nadania charakteru podmiotowego unii europejskiej. Ratyfikacja traktatu leży w interesie Polski. Postanowienia Traktatu w żaden sposób nie ograniczają praw Polaków, nie naruszają naszej tożsamości narodowej oraz nie ograniczają naszej suwerenności.




